Barcelona - miasto spotkania w ramach Comeniusa

w szkole2

    Barcelona jest miastem spotkania. To miejsce, gdzie w wyrafinowany, gustowny sposób spotyka się stare z nowym, tradycyjne z nowoczesnym, szarość z kolorami. Tu raczej brak ogromnych drapaczy chmur, a pomimo tego żyją tu miliony ludzi, są tysiące firm i sklepów… wszyscy po prostu, po sąsiedzku, poukładali się w  wyremontowanych, czasami lekkosurrealistycznych kamienicach.

            Barcelona była również miejscem wiosennego spotkania przedstawicieli grupy szkół zrzeszonych w ramach projektu Comenius. W związku z tym, właśnie trwały  wakacje wiosenne, mogła do Hiszpanii wyjechać szóstka pań nauczycielek PSP w Wędryni.

Żegnając w poniedziałek zachmurzone Katowice na pewno żadna z nas nie zdawała sobie sprawy, ile tego w następnych pięciu dniach zdążymy poznać i obejrzeć.  Barcelona powitała nas kwitnącymi kwiatami i uśmiechniętymi twarzami ludzi spędzających wieczór w samym jej sercu na Placa Catalunya, w sąsiedztwie którego, jak się okazało, następnych pięć dni była również nasza „kwatera nocna“ - to określenie brzmi być może dziwnie, ale najpełniej oddaje rzeczywistość… wracałyśmy bowiem zawsze po 23:30 i wyruszały o 7:30.

 

Następne cztery dni pozwoliły nam w ciekawy, pełen doznań sposób spełnić owych przysłowiowych „100 wiosennych kilometrów“, poznać nie tylko miasto, ale przede wszystkim jego mieszkańców, zwłaszcza tych najmłodszych.

Wtorek, zgodnie z tematem spotkania „Woda oraz ratowanie jej i innych źródeł energii dla następnych generacji“, spędziliśmy w niedalekich Pirenejach, konkretnie w  Montserrat, gdzie mogliśmy podziwiać nie tylko czego dokonał prehistoryczny ocean rzeźbiąc doliny, jaskinie i wieże piaskowcowe, czy jak wiatr roztacza las elektrowni wietrznych, ale również najświętsze miejsce Katalończyków, sanktuarium Czarnej Madonny z  Montserrat.

            Środa była dniem poświęconym szkole, poznaliśmy ją „na żywo“. Obejrzeliśmy klasy, podsłuchali lekcje, zaciekawiły nas trochę inne metody, ale przede wszystkim poznaliśmy uczniów… od trzyletnich dzieciaków po szesnastoletnich prawie absolwentów… oraz nauczycieli, bardzo serdecznych ludzi, pełnych temperamentu, i ku naszemu zdumieniu ubranych w białe płaszcze, no cóż, co kraj, to obyczaj:o) W przerwie obiadowej nie sposób było nie  skorzystać z wycieczki na Camp Nou – Mekkę piłkarzy i fanów FC Barcelona. A potem była jeszcze Paella – gotowana na patelni o średnicy 1,5 m bezpośrednio na podwórzu szkoły, typowa potrawa z darów morza, przedstawienie szkolne, przyjęcie na ratuszu z konferencją i kolacja, na którą podano typowo hiszpańskie tapas.

            W czwartkowy, nieco zachmurzony, dzień mogliśmy poznać Barcelonę – katalońską damę - w pełni jej kontrastowego piękna. Była urzekająca: obok gotyckiej katedry tchnącej wiekami stoi sobie bez zarzutów awangardowy dom zdobiony modernistycznymi sgrafitti Salvatora Dali. Na ryneczku, na pchlim targu kupisz za złamany cent najróżniejsze skarby, aby w mig za szybą markowego sklepu podziwiać pierścionek wart rocznej pensji czy futro droższe od miesiąca spędzonego all inclusive na Hawajach. Zewsząd tchnie secesyjna inspiracja Gaudiego, jego wizja pięknego, lepszego świata - Sagrada Familia, Casa Milá, Hospital…a mnie najbardziej zafascynowało, że wszędzie budował szkoły…nawet u podnóża Sagrada Familia, dla dzieci robotników… Koniecznie musieliśmy obejrzeć też port, a w porcie monumentalnego Kolumba patrzącego w stronę Ameryki, i monumantalne rekiny pływające razem z innymi monumentalnymi rybami w monumentalnym akwarium, które człowieka zewsząd otoczy w taki dziwnie piękny, nieco dreszczowy sposób.

            Piątek. Zanim pożegnaliśmy Barcelonę jeszcze obejrzeliśmy Gaudiego Park Güell, kolorową jaszczurkę, chmarę turystów i zielone gołębie…aaa… to nie gołębie, to papugi?!, które tak sobie zamieszkały w parku razem z gołębiami, tyle że te gnieżdżą wśród skał a papugi wysoko w koronach palm.Czas tak szybko leci, tyle wrażeń i już siedzimy w samolocie i machamy skrzydłami na pożegnanie... Hola Barcelona!!!

montserat2

 

 

                                                                                                                                                    Dorota Jansa

Zdjęcia ze spotkania: http://www.cefax.org/Comenius/barcelona/barcelona.html